Weekend w Budapeszcie

budapeszt miniatura

Budapeszt, jak zresztą całe Węgry stoi w kontrze do reszty Europy. Być może stara się ją gonić, ale nie chce przy tym stracić swojego uroku. Węgrzy robią wszystko na swoją modłę, nie bacząc, czy inni uważają to za właściwe czy nie.

Na początku chcielibyśmy podkreślić, że do Budapesztu nie trzeba targać ze sobą namiotu, śpiwora, ręczników i zapasu żywności. Znajdziesz tam czyste, w pełni wyposażone pokoje i niedrogie sklepy. Bo to przede wszystkim miasto zwykłych ludzi. Nie musisz bać się bariery językowej, ostrego jedzenia i kradzieży, przed którymi przestrzegają niektóre z przewodników.

budapeszt 01
budapeszt 02

Naszym zdaniem najlepszy nocleg w Budapeszcie – choć tak naprawdę nie mamy porównania – znajduje się po stronie Pesztu, przy Vas utca*. Wystarczy, że w Google Maps wpiszesz Casa De La Musica. To miejsce, w którym w trakcie roku akademickiego śpią studenci. Z racji, że do Budapesztu wybraliśmy się w okresie wakacyjnym, wiele łóżek stało pustych.

Jeszcze w Polsce, na etapie poszukiwania hostelu wielokrotnie trafialiśmy na niskie oceny kolejnych obiektów; wszystkie argumentowano kłopotami z czystością. W Casa De La Musica tego problemu nie ma. Zarówno pokoje, jak i toalety odpowiadają najwyższym europejskim standardom.

budapeszt 03
budapeszt 04
budapeszt 05

Pieszo i rowerem

Budapeszt najlepiej zwiedzać na trzy sposoby: pieszo, rowerem, a w razie potrzeby komunikacją miejską. Oczywiście najtańszy sposób – piechotą – jest jednocześnie najmniej efektywny, ale pozwala na spokojne odkrywanie wielu urokliwych miejsc. Jadąc na rowerze raczej nie zauważysz takich drobiazgów, jak swetry na drzewach, fortepian ustawiony na schodach prowadzących do muzeum czy ozdobniki na poręczach mostów.

budapeszt 06-07 2
budapeszt 08

Wypożyczenie roweru pozwoli Ci szybciej przemieszczać się z jednego miejsca na drugie. Nie zdawaj się jednak na wypożyczalnie sprzętu znajdujące się w hostelach. Co prawda Casa De La Musica posiada kilka rowerów na stanie, ale żadens z nich nie nadaje się do dłuższej jazdy. Planując wyjazd założyliśmy, że to właśnie stamtąd wypożyczymy sprzęt i drugiego dnia pobytu będziemy poznawać Budapeszt z perspektywy kolarza. Cóż, nie udało się.

Chrześcijanie i Żydzi

Budapeszt to miasto zróżnicowane, także pod kątem wyznawanej wiary. Mimo iż w stolicy Węgier przeważają chrześcijanie, w Peszcie możesz natrafić m.in. na Żydów, których liczna wspólnota nadal żyje w mieście.

Szczególnie polecamy zajrzeć do Wielkiej Synagogi znajdującej się w dzielnicy żydowskiej, Erzsébetváros (VII dzielnica). W tym celu trzeba wysiąść na stacji metra Astoria i iść ku północy. Kiedy dotrzesz do dużego skrzyżowania Synagoga będzie po prawej ręce. Należy pamiętać o obostrzeniach obowiązujących przy wchodzeniu do świątyni. Zwłaszcza panie muszą zastosować się do wytycznych. Pamiętaj, że w niektóre żydowskie święta jak Jom Kipur czy Tisza be Aw Żydzi przestrzegają ścisłego postu. Wymagają tego również od turystów wchodzących do świątyni, dlatego przed przekroczeniem progu Synagogi musisz zostawić jedzenie i picie na zewnątrz.

budapeszt 09
budapeszt 10

Ciastko Racheli i kremówka Elżbiety Bawarskiej

Oprócz różnic religijnych możesz też poznać Budapeszt z perspektywy różnic kulinarnych. Oddalając się od Kościoła Macieja ulicą Szentharomsag trafisz na cukiernię Ruszwurm Cukraszda. To miejsce, w którym Elżbieta Bawarska, znana również jako Sissi miała zachwycać się podawanymi tam kremówkami. Trzeba przyznać ciasto i krem są wyjątkowe. Nie można też ukryć, że smaczny deser w tak obleganym miejscu musi kosztować. Przygotuj się więc na dwucyfrowy rachunek – oczywiście w euro.

Trochę taniej, ale równie smacznie ugości Cię Rachela. Mijając Wielką Synagogę od północy ulicą Wesseleny utca, dotrzesz do Cafe Noe Cukraszda. Jest to cukiernia założona przez zwyciężczynię jednego z węgierskich telewizyjnych programów kulinarnych. Będąc tam, nie możesz nie spróbować ciastka nazwanego na cześć właścicielki. Wydaje nam się, że to dobry pomysł, by porównać Ciastko Racheli z kremówką podawaną na drugim brzegu Dunaju.

budapeszt 11
budapeszt 12

Langosz i gulasz

Jeśli już mowa o jedzeniu, nie mogło zabraknąć symboli Węgier, langosza i gulaszu. Langosz to nic innego jak pszenny placek smażony w głębokim tłuszczu i podawany z wszelkiego rodzaju dodatkami. Możesz spróbować go na słodko i słono. My spróbowaliśmy langosza na Wyspie Małgorzaty i nie ukrywamy, że pomógł nam dotrzeć z jednego końca miasta na drugi. Nie jest to jednak uczta dla podniebienia. Raczej ciekawostka, do której się nie tęskni.

budapeszt 13

Natomiast węgierski gulasz to niemal mit. Oczywiście, jeśli spróbuje się go we właściwym miejscu. My gulaszu spróbowaliśmy dwukrotnie. Po raz pierwszy w barze mlecznym, gdzie jakość samego dania i obsługi nie powalała. Drugi raz zamówiliśmy gulasz w For Sale, obleganej knajpce, znajdującej się tuż przy Moście Wolności, naprzeciw Wielkiej Hali Targowej. Chcieliśmy tam pójść już pierwszego dnia, ale z racji na obłożenie, nie było na to szans. Zarezerwowaliśmy więc stolik na kolejny wieczór – nie musicie obawiać się o barierę językową. Kelnerzy mówią po angielsku.

Sama restauracja ma swój urok. Znana jest z przyczepianych do ścian starych zamówień, zalegającej na ziemi słomy oraz orzeszków ziemnych zostawionych na stolikach w dużych koszach i pełniących funkcję przystawki. Można częstować się nimi do woli, ale warto zostawić sobie miejsce na główne danie.

budapeszt 14
budapeszt 15

Gulasz był chyba tańszy, niż ten w barze mlecznym. Co więcej, był o wiele smaczniejszy. Jeśli zdecydujesz się go zamówić, nie daj nabrać się na zapewnienia, że to porcja dla jednej osoby. Weź ze sobą kompana, bo samemu ciężko podołać tak sporej porcji. Nie zapomnij też zamówić czegoś do picia. Gdyż tutaj będziesz miał okazję spróbować prawdziwej węgierskiej pikanterii. Do dania kelner poda cały zestaw przypraw. Aż żal ich nie skosztować.

budapeszt 16

Budapeszt był ciekawą odmianą po Rzymie. Nam zdecydowanie bardziej smakuje kuchnia śródziemnomorska, ale i węgierskie potrawy mają w sobie to coś. Niewielka ilość warzyw oraz ostre przyprawy nie dały nam się jakoś specjalnie we znaki, ale chyba nie moglibyśmy żyć w ten sposób dłużej, niż przez kilka dni. Po powrocie z Węgier smak polskich pomidorów cieszy podwójnie.

budapeszt 17
budapeszt 18
budapeszt 19